Bimbek i znikające światła doliny
5.0 (7)
Bimbek i Pysia wyruszają na magiczną wyprawę, by odnaleźć zaginione światła Doliny Migotek. Po drodze spotkają nowego przyjaciela i odkryją, że dzieląc się tym, co najcenniejsze, można rozświetlić nawet najciemniejsze miejsca.
Bajkomat
853 słów

Za Wielką Łąką, gdzie trawa potrafiła szeptać do biedronek, a chmury przykucały nisko, by podsłuchać rozmowy kwiatów, znajdowała się Dolina Migotek. Każdy, kto kiedykolwiek tam trafił, mówił, że to miejsce pachnie miodem, jabłkami i świeżym snem – takim, z którego nie chce się budzić. W Dolinie żyły najróżniejsze istoty – zwyczajne, jak koty przy kominkach czy wróble na dachach, i niezwyczajne, jak skrzaty w czapkach o barwach pór roku, albo motyle, które potrafiły opowiadać bajki skrzydłami. Wśród nich mieszkał Bimbek – nieduży, puchaty stworek o mięciutkim, błękitnym futerku i okrągłych oczach, w których zawsze igrał blask gwiazd, nawet w pełne słońca południe. Bimbek miał szczególny dar – umiał słuchać tak, że rozmówca czuł się, jakby rozmawiał z czarodziejem. Kiwając głową, mrucząc ciche mmm we właściwej chwili, nigdy nikomu nie przerywał. Dlatego wszyscy przychodzili do niego, gdy serce było ciężkie albo wpadło się w tarapaty. Mieszkał w chatce z wydrążonego pnia starego dębu, której dach porastał gęsty mech. Na werandzie stał bujany fotel – ulubione miejsce Bimbka do huśtania się i popijania malinowej herbaty. Pewnego ranka, gdy leniwe mgiełki turlały się wzdłuż potoku, do drzwi zapukała Pysia. Była jeżem, lecz zupełnie innym niż wszystkie. Miała igły w kolorach jesiennych liści – rude, złote i pomarańczowe – a na ramieniu nosiła małą torebkę z guzikiem w kształcie słonecznika. Zawsze mówiła trochę za głośno, jakby bała się, że świat może jej nie usłyszeć. — Bimbku! — zawołała, ledwie otworzył drzwi. — Jest kłopot! Straszny! Niespodziewany! Zupełnie jak burza w słoneczny dzień! — Usiądź, Pysiu, opowiedz spokojnie — zaproponował Bimbek, podsuwając jej fotel i kubek gorącej herbaty. — Gdzie tam spokojnie! — machnęła łapkami. — Nasza Dolina… przestała mrugać! Tak właśnie nazywała wieczorne widowisko, gdy świetliki splatały swoje światło z nocną mgłą, a gwiazdy nad nimi odpowiadały cichym migotaniem. Była to powolna rozmowa nieba z ziemią. Teraz noc stała się pusta, czarna jak czapka kruka. — Chyba ktoś zabrał nasze gwiezdne rozmowy… — wyszeptała Pysia. Bimbek zmarszczył futrzaste brwi. Nikt nie mógł ot tak zabrać gwiazd, ale fakt, że nie odpowiadały Dolinie, był niepokojący. — Trzeba to sprawdzić — powiedział spokojnie, choć w środku trochę mu się bało. Wyruszyli najpierw do Szeptanki – wiewiórki, która zbierała wieści z wiatru. Siedziała właśnie na gałęzi starej lipy, w której miała spiżarkę pełną orzechów i sekretów. — Szeptanko, co mówił wiatr o naszych gwiazdach? — zapytał Bimbek. — Mmm… mówił, że na Granatowym Wzgórzu pojawił się ktoś nowy — odparła wiewiórka zamyślonym głosem. — I że ten ktoś zbiera światła… wszystkie po kolei. Dlaczego? Tego wiatr nie zdradził....
This is just the beginning of the magical story! 📖
Full text of the tale Bimbek i znikające światła doliny available in the Bajkomat app
Pobierz Audiobook
Chcesz posłuchać tej bajki? Podaj swój email, a wyślemy Ci audiobook "Bimbek i znikające światła doliny".
🔒 Twój email jest bezpieczny. Nie wysyłamy spamu.
Listen to tales offline
Download the Bajkomat app and listen to any tale on your way to school, in the car, or before bed.
Unlimited tales
Access hundreds of tales for children
Personalized
Tales with your child's name
Ad-free
No interruptions, just great stories
Offline
Listen anytime, anywhere
Trusted by thousands of parents
Download free
